
Justyna Kowalczyk-Tekieli to wybitna polska biegaczka narciarska, mistrzyni olimpijska z Vancouver 2010 oraz wielokrotna medalistka mistrzostw świata i triumfatorka Tour de Ski. Jedna z największych polskich sportsmenek wszech czasów, słynęła z niezłomnej walki, naturalnego, surowego stylu bycia i bliskiego związku z górami. Po zakończeniu kariery zawodniczej trenuje juniorską kadrę narodową i jest aktywna w mediach społecznościowych.
To ocena redakcyjna na podstawie publicznie dostępnych zdjęć, a nie analiza wykonana z udziałem tej osoby.
Latem, w pełnym słońcu, włosy Justyny Kowalczyk robią coś, co od razu podpowiada mi jej typ. Średnio-jasny blond wypuszcza miodowe i karmelowe refleksy. Nie platynowe, nie popielate. Od tej obserwacji zaczynam, a resztę twarzy traktuję jako sprawdzenie.
Na publicznych zdjęciach widzę trzy cechy, które mówią to samo.
Intensywność tej urody jest średnia. Kolor jest wyraźny, ale nie ciężki. Jeśli masz podobny odcień włosów, zajrzyj do poradnika kolory dla miodowego blondu.
Poza sportem Kowalczyk wraca do tych samych barw: rdzawe pomarańcze, terakota, oliwkowa i butelkowa zieleń, ciepłe brązy, musztarda i kremowe biele. Do tego złota i bursztynowa biżuteria. Chłodnych pasteli i lodowatych odcieni w jej garderobie praktycznie nie widać.
Ten wybór działa, bo każda z tych barw ma swój odpowiednik w twarzy. Terakota powtarza opaleniznę. Musztarda łapie karmel we włosach. Butelkowa zieleń odzywa się w zielonej części tęczówki. Nic nie konkuruje z urodą, wszystko ją powtarza.
To samo dotyczy biżuterii. Złoto i bursztyn mają ten sam ciepły połysk co refleksy w jej włosach. Srebro przy takiej twarzy świeci chłodniej niż skóra i odrywa się od niej. Jeśli masz miodowy blond, zacznij od kolczyków, bo leżą najbliżej twarzy i najszybciej pokazują różnicę.
Tu dołożyłabym trzy ciemne błękity z palety Ciepłej Jesieni: granat, petrol i cyraneczkę. Petrol i cyraneczka mają w sobie sporo zieleni. Dzięki temu łączą się z zielenią w jej oczach, zamiast z nią walczyć.
Pary, od których zaczęłabym:
Żółć cytrynowa to kwaśna, chłodna żółć. Obok miodowego blondu włosy wydają się przy niej płowe i matowe, a cera nabiera ziemistego tonu. Musztarda, którą Kowalczyk nosi, jest ciepłą wersją tego samego pomysłu i robi odwrotnie.
Wiśniowa czerwień ma w sobie niebieską nutę. Przy brzoskwiniowym podtonie skóry ten chłód odcina się od twarzy. Bursztynowa obwódka w oczach ginie, a na pierwszy plan wychodzi ubranie. Jeśli chcesz czerwieni, sięgnij po rdzawą albo ceglastą.
Ciepła cera i ziemista szafa mogłyby podsunąć Ciemną Jesień. Ten typ potrzebuje jednak dużej głębi: ciemnych włosów i ciężkich barw. U Kowalczyk włosy są średnio jasne, a intensywność całej twarzy średnia. Najciemniejsze kolory tamtej palety przykryłyby ją. Ciepło zostaje, głębi brakuje, więc zostaję przy Ciepłej Jesieni.
Jeśli Twoje włosy latem jaśnieją na miód, a oczy mają zielono-bursztynowy odcień, zrób prosty test. Stań przy oknie, w dziennym świetle, bez makijażu. Przyłóż pod brodę coś w kolorze musztardy, a potem coś w cytrynowej żółci.
Jeśli tak jest, idziesz w dobrą stronę. Gdy różnica jest mała, a Ty nie wiesz, czy to Ciepła, czy Ciemna Jesień, analiza kolorystyczna rozstrzygnie to na Twoich zdjęciach.
Sprawdź na swoich zdjęciach, w których kolorach wyglądasz najlepiej, a które lepiej odsunąć od twarzy.
Zrób analizę kolorystyczną →