
Anita Werner to polska dziennikarka i prezenterka telewizyjna związana z TVN24, gdzie od lat prowadzi główne wydania „Faktów” i programy informacyjne. Słynie z merytorycznego, opanowanego stylu prowadzenia i konsekwentnego, eleganckiego wizerunku. Wraz z mężem Michałem Kołodziejczykiem prowadzi również podcast i jest matką dwóch synów.
To ocena redakcyjna na podstawie publicznie dostępnych zdjęć, a nie analiza wykonana z udziałem tej osoby.
Klasyczna marynarka w studiu to trudny test koloru. Twarz jest blisko, światło mocne, a każdy chłodny odcień od razu widać na skórze. Dlatego u Anity Werner patrzę najpierw na granat, bo to kolor, który przy jej urodzie mógłby pójść w złą stronę.
W studyjnych stylizacjach Werner trzyma się ciepłego kierunku. Widzę beż, kremową biel i granat, ale ciepły, a nie lodowaty niebieski. Poza studiem do tego dochodzą rdzawe brązy, butelkowa i oliwkowa zieleń, terakota, musztarda, ciepłe beże oraz głębokie burgundy z ciepłym tonem. Biżuteria jest złota.
To dobrze dobrany zestaw, bo żaden z tych kolorów nie walczy z jej skórą. Ciepły granat daje powagę ciemnej marynarki, a nie zabiera twarzy złota.
Skóra Werner ma wyraźny, złocisto-bursztynowy podton. Opala się równo, na ciepły, miedziany odcień, bez różowych rumieńców. Włosy to ciepły, ciemny brąz z miodowymi i karmelowymi refleksami. W studyjnym świetle te refleksy wychodzą najmocniej. Oczy są brązowe, z bursztynową obwódką.
Te trzy cechy grają razem. Skóra, włosy i oczy mają ten sam złoty ton, więc żadna z nich nie odstaje. Przy takiej zgodności ubranie powinno ten ton powtarzać, a nie go przerywać.
Intensywność jej urody jest średnia do wysokiej. Kolor jest wyraźny, ale nie tak głęboki, żeby przejść w najciemniejszą z jesieni.
Atramentowy z daleka wygląda prawie jak granat. Różnica siedzi w temperaturze: atrament ma chłodną, fioletowo-czarną głębię. Przy jej złocistej cerze ciągnie skórę w szarość, a karmelowe refleksy we włosach gasną. To dokładnie ta pułapka, której Werner w swoich marynarkach unika.
Chłodny pastel, czyli lodowy błękit czy blady, szarawy odcień, działa odwrotnie. Jest za słaby na jej urodę. Twarz wygląda przy nim na mocniejszą niż ubranie, a opalenizna zaczyna odcinać się od kołnierzyka jak od kartki papieru.
Z palety Ciepłej Jesieni wzięłabym dla niej trzy odcienie spokrewnione z jej opalenizną i refleksami we włosach:
Wszystkie trzy mają średnią do wysokiej siłę, więc pasują do intensywności jej urody. Złota biżuteria, którą już nosi, dopina każdą z tych par bez dodatkowego wysiłku.
Ciemny brąz, granatowe marynarki i burgund mogą podsuwać Ciemną Zimę. Tamten typ ma jednak skórę z chłodnym tonem i włosy bez złotego połysku. U Werner nie widzę porcelanowego podtonu, a refleksy we włosach są miodowe.
Z drugiej strony Ciemna Jesień byłaby dla niej zbyt głęboka, a Zgaszona Jesień zbyt stonowana. Zostaje Ciepła Jesień.
Masz ciemne włosy, które w mocnym świetle pokazują miód albo karmel? Brązowe oczy z jaśniejszą obwódką? Sprawdź przy lustrze:
Jeśli ciepła wersja wygrywa dwa razy na trzy, to już mocna wskazówka.
Więcej pomysłów znajdziesz w poradniku kolory dla ciemnych włosów. Jeśli nie wiesz, czy Twoje ciemne włosy są ciepłe, czy chłodne, analiza kolorystyczna rozstrzygnie to na Twoich zdjęciach.
Sprawdź na swoich zdjęciach, w których kolorach wyglądasz najlepiej, a które lepiej odsunąć od twarzy.
Zrób analizę kolorystyczną →