
Beata Kozidrak to polska piosenkarka i autorka tekstów, wokalistka i liderka zespołu Bajm od ponad czterech dekad. Należy do najważniejszych postaci polskiej sceny pop-rockowej, stoi za hitami takimi jak „Płomień z nieba”, „Biała armia” czy „Nie ma wody na pustyni”. Jej wokal i charakterystyczna miedziano-rudo-blond fryzura stały się rozpoznawalnym znakiem firmowym.
To ocena redakcyjna na podstawie publicznie dostępnych zdjęć, a nie analiza wykonana z udziałem tej osoby.
Fryzurę Beaty Kozidrak rozpoznaje się z daleka. To miedziano-rudo-złoty blond, odcień, który stał się jej znakiem rozpoznawczym. Dla mnie to najmocniejszy sygnał ciepła, jaki może dać twarz, bo miedź we włosach prawie zawsze idzie w parze z ciepłym podtonem skóry.
Tak jest i tutaj. Na zdjęciach cera ma brzoskwiniowo-złocisty podton skóry. Opalenizna idzie w bursztyn i miedź, nigdy w chłodny róż. Oczy są zielono-bursztynowe, z miodowymi refleksami. Włosy, skóra i oczy grają w jednej tonacji.
Druga rzecz, którą widzę, to nasycenie. Kolory w tej twarzy są pełne i mocne. Nic nie jest przybrudzone ani przyprószone szarością.
Z ciepłem i miedzią można by pomyśleć o Zgaszonej Jesieni. Ten typ też jest ciepły, ale jego barwy są miękkie, stonowane, lekko zamglone. U Kozidrak nie ma tej mgły. Miedź we włosach jest nasycona. Przygaszony beż czy szarawa oliwka wyglądałyby przy niej jak niedoświetlone zdjęcie. Dlatego stawiam na Ciepłą Jesień, która znosi kolor w pełnej sile.
Na scenie i w sesjach Kozidrak sięga po rdzawe pomarańcze, głębokie brązy, miedź, butelkową i oliwkową zieleń, musztardę oraz kremowe biele. Złota biżuteria, terakota i bursztyn przeważają nad srebrem.
Czerń też się pojawia. Ciekawe jest to, jak ją nosi: ocieploną miedzią, złotem albo karmazynowym akcentem. Miedź i złoto to dobry sposób, gdy czarna rzecz musi się znaleźć w zestawie. Karmazyn traktowałabym ostrożniej, bo ma w sobie więcej chłodu. Złoto blisko twarzy przejmuje rolę łącznika między czernią a miedzią we włosach.
Szmaragdowa zieleń kusi, bo oczy Kozidrak mają w sobie zieleń. Problem w tym, że szmaragd jest chłodny i klarowny. Przy miedzianych włosach tworzy ostry, sztuczny zgrzyt, a zieleń w tęczówce wygląda przy nim na mętną.
Fuksja działa podobnie. Ma w sobie róż z niebieską nutą, który przy brzoskwiniowej cerze podkreśla zaczerwienienia. Miedź we włosach zaczyna wtedy wyglądać na farbę, a nie na kolor, który pasuje do twarzy.
Zieleń zostaje, tylko w ciepłej wersji. Z palety wybrałabym trzy odcienie.
| Kolor | Z czym | Co robi przy jej urodzie |
|---|---|---|
| Oliwkowa | miedziana biżuteria | powtarza zieleń oczu, miedź we włosach świeci mocniej |
| Militarna | ecru | spokojna baza na dzień, jasna biel podnosi cerę |
| Malachit | gorzka czekolada | najmocniejsza zieleń tej palety, zostaje w tonacji twarzy |
Oliwkowa pojawia się już w jej szafie. Militarną i malachit dołożyłabym jako mocniejsze i spokojniejsze wersje tej samej myśli.
Jeśli masz miedź we włosach, naturalną albo z farby, sprawdź, czy skóra za nią nadąża. Stań w dziennym świetle i przyłóż do twarzy dwie zielenie: oliwkową i szmaragdową.
Jeśli wynik jest taki, masz sporo wspólnego z Kozidrak. Więcej zestawień dla miedzianych włosów znajdziesz w poradniku kolory dla rudych włosów.
Czerni nie musisz wyrzucać z szafy. Zrób z nią to, co Kozidrak na scenie. Czarna sukienka czy marynarka zostaje, ale przy twarzy pojawia się złoty naszyjnik, miedziane kolczyki albo szal w rdzawym kolorze. Wtedy między czernią a skórą stoi coś ciepłego i twarz nie szarzeje. Jeśli rudość pochodzi z farby i nie wiesz, co jest pod nią, analiza kolorystyczna sprawdzi to na Twoich zdjęciach.
Sprawdź na swoich zdjęciach, w których kolorach wyglądasz najlepiej, a które lepiej odsunąć od twarzy.
Zrób analizę kolorystyczną →