
Kinga Rusin to polska dziennikarka i prezenterka telewizyjna, przez wiele lat współprowadząca „Dzień Dobry TVN” oraz reporterka programów dokumentalnych. Po wycofaniu się z polskiej telewizji w 2020 roku zaangażowała się w działalność ekologiczną i konsekwentnie buduje wizerunek aktywistki klimatycznej, dzieląc czas między Polskę a Kostarykę. Jest również autorką książek reporterskich i tekstów o przyrodzie.
To ocena redakcyjna na podstawie publicznie dostępnych zdjęć, a nie analiza wykonana z udziałem tej osoby.
Kiedy przeglądam zdjęcia Kingi Rusin, pierwsze, co widzę, to rumieniec. Nie brzoskwiniowy, tylko chłodny i różowy. Taki rumieniec mówi o podtonie skóry więcej niż kolor włosów, bo trudno go ukryć pod makijażem.
Cera Rusin jest jasna, porcelanowa, z różowym podtonem. Gdy się rumieni, róż idzie w chłodną stronę. Opalenizna nie robi się złota. Zostaje neutralna, czasem lekko popielata.
Naturalne włosy to chłodny, popielaty blond. W świetle widzę w nich srebrzyste refleksy, a nie miód czy miedź. Oczy są niebiesko-szare i spokojne, bez lodowego błysku.
Kontrast między tymi cechami jest średni. Włosy nie odcinają się mocno od skóry, oczy nie dominują twarzy. Ta równowaga plus wyraźny chłód prowadzą mnie do Chłodnego Lata.
Na publicznych zdjęciach Rusin trzyma się jednej linii. Lazurowe i pudrowe błękity, chłodne szarości, perłowa biel, lawenda, malina, chłodne róże. Biżuteria prawie zawsze srebrna. W plenerowych stylizacjach z Kostaryki zasada się nie zmienia: pastele i chłodne neutralne zamiast gorących barw.
Musztardy, terakoty, miedzi i oliwki w jej szafie praktycznie nie ma. To dobra decyzja. Każdy z tych kolorów wniósłby przy twarzy żółty ton, którego jej skóra nie ma, i rumieniec zacząłby wyglądać jak podrażnienie.
Pudrowy błękit działa u niej z prostego powodu. Powtarza chłód oczu, a jednocześnie jest na tyle miękki, że nie przykrywa popielatych włosów.
Z palety wybrałabym dla niej trzy błękity o różnej głębi. Każdy robi coś innego z jej twarzą.
Wszystkie trzy mają średnią siłę, tak jak jej uroda. Żaden nie jest przesadnie blady ani krzykliwy.
Tu nie trzeba wielkiej teorii. Żółć przy jej twarzy robi dwie rzeczy naraz. Podkreśla każdy róż na policzkach, więc cera wygląda na zaczerwienioną. Włosy tracą srebrny połysk i robią się szare i matowe.
Pomarańcz działa jeszcze mocniej. Jest ciepły i intensywny, a jej uroda jest chłodna i średnio wyrazista. Ubranie wychodzi na pierwszy plan, twarz zostaje w tle. Niebiesko-szare oczy przy pomarańczu wyglądają na wyblakłe.
Jasna cera i popielaty blond podsuwają Jasne Lato. Rozstrzyga głębia. Jasne Lato jest bardzo delikatne i najlepiej wygląda w rozbielonych, lekkich odcieniach. Przy nim granat bywa za ciężki i przytłacza twarz.
U Rusin kontrast jest średni. Granat i modry nie zabierają jej twarzy światła, tylko nadają jej kształt. To dla mnie najmocniejszy argument, że jej miejsce jest w chłodniejszej i głębszej wersji lata.
Masz popielate włosy, różowy rumieniec i szaroniebieskie oczy? Zrób przy lustrze trzy porównania w dziennym świetle:
Więcej zestawień dla takich włosów znajdziesz w poradniku kolory dla popielatego blondu. Jeśli nadal masz wątpliwości, analiza kolorystyczna rozstrzygnie to na Twoich zdjęciach.
Sprawdź na swoich zdjęciach, w których kolorach wyglądasz najlepiej, a które lepiej odsunąć od twarzy.
Zrób analizę kolorystyczną →