
Katarzyna Cichopek to polska aktorka i prezenterka telewizyjna, kojarzona przede wszystkim z rolą Kingi Zduńskiej w serialu „M jak miłość”, w którym występuje od 2003 roku. Po sukcesie w „Tańcu z Gwiazdami” rozszerzyła aktywność o prowadzenie programów rozrywkowych i porannych pasm telewizyjnych. Jest również autorką książek lifestyle'owych i jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji.
To ocena redakcyjna na podstawie publicznie dostępnych zdjęć, a nie analiza wykonana z udziałem tej osoby.
Czarna stylizacja u Katarzyny Cichopek to rzadki widok. Właśnie dlatego patrzę na nią najpierw. Kiedy czerń się pojawia, prawie zawsze stoją obok niej złote dodatki albo ciepły makijaż. Dla mnie to sygnał, że ten kolor sam nie daje sobie rady przy jej twarzy.
Na publicznych zdjęciach widzę jasną cerę z wyraźnym brzoskwiniowo-złocistym podtonem. Latem skóra łapie ciepłą, miedzianą opaleniznę, a nie różowy rumieniec. To pierwszy mocny argument za ciepłem.
Drugi to włosy. Naturalnie mieszczą się w ciepłym ciemnym blondzie z karmelowymi i miodowymi refleksami, które latem jaśnieją. Trzeci to oczy: zielono-piwne, z bursztynową obwódką.
Wszystko jest tu ciepłe, ale nic nie jest ciężkie. Intensywność jej urody oceniam jako niską do średniej, a kontrast między skórą, włosami i oczami jest łagodny. Ta łagodność przesądza o wiośnie.
Zwróć uwagę, że oczy powtarzają ton włosów. Bursztyn w tęczówce i miód w pasmach to ta sama rodzina barw. Dlatego kolor, który podbija jedno, zwykle podbija też drugie, a kolor, który gasi włosy, gasi i spojrzenie.
Czarny przy tak jasnej, brzoskwiniowej skórze robi dwie rzeczy. Pogłębia cienie pod oczami i zabiera cerze złoty odcień, bo obok głębokiej czerni ciepło zaczyna wyglądać na zmęczenie. Cichopek ratuje to złotem i makijażem. Da się, ale to łatanie, a nie pierwszy wybór.
Śnieżna biel jest za zimna i za ostra. Przy miodowych włosach działa jak kartka papieru przyłożona do brody. Jej stylizacje pokazują zresztą, że sięga raczej po złamane biele. To dobry odruch, bo złamana biel ma w sobie odrobinę kremu, który zgrywa się z brzoskwinią skóry.
Czerń ze śnieżną bielą w jednym zestawie to podwójny kłopot. Taki kontrast jest ostrzejszy niż cokolwiek w jej twarzy.
W jej szafie dominują brzoskwinia, koral, ciepłe róże, jasny karmel i miodowe żółcienie. Chłodnych pasteli, pudrowego błękitu czy lawendy prawie nie widać. Ten zestaw pracuje dobrze, ale jest jednostronny. Brakuje w nim kolorów, które odpowiedziałyby na zieleń w jej oczach.
Z palety Ciepłej Wiosny dołożyłabym jej trzy pary:
Złota biżuteria, którą już nosi, pasuje do każdej z tych par.
Karmel, miód i miedziana opalenizna mogą podsuwać Ciepłą Jesień. Tamten typ jest jednak głębszy i bardziej ziemisty. Cichopek ma jasną cerę i niską do średniej intensywność, więc ciężkie, przybrudzone barwy jesieni by ją przytłoczyły. W drugą stronę też to nie idzie. Czysta Wiosna potrzebuje mocnego kontrastu, którego u niej nie widzę.
Masz ciepły blond, który latem jaśnieje, i oczy z mieszanką zieleni i brązu? Zrób przy oknie trzy próby:
Jeśli ciepła wersja wygrywa za każdym razem, jesteś blisko tego typu. Więcej par znajdziesz w poradniku kolory dla zielonych oczu. Gdy różnica jest za subtelna, analiza kolorystyczna rozstrzygnie to na Twoich zdjęciach.
Sprawdź na swoich zdjęciach, w których kolorach wyglądasz najlepiej, a które lepiej odsunąć od twarzy.
Zrób analizę kolorystyczną →